Zamiana

Tak już jakoś mam, że do każdego ważniejszego wydarzenia z mojego życia całkiem bezpłatnie, w ramach promocji dorzucana jest jakaś piosenka, która już zawsze będzie mi się z nim kojarzyła. Poddawany jestem temu zabiegowi nieświadomie i bez mojej wyraźnej pisemnej zgody. Jednym słowem skandal.

A zatem z pobytem w Poznaniu w tamtym roku związany jest Jesse Malin i jego Prisoners Of Paradise, z wakacjami z 2006 Yann Tiersen, z wyjazdem do Czech Korova Milky Bar Myslovitz’a, a ze świętami Bożego Narodzenia z 2002 By The Way RHCP. Tą są akurat te pozytywne wspomnienia. Gorzej jest gdy podczas słuchania piosenki, którą de facto lubię przypominają mi się te niefajne rzeczy. I znowu wyliczanka: Depeche Mode – Precious z ’sory Michał, bezsensu to ciągnąć’, T.Love – Mów do mnie normalnie z… a zresztą to chyba nie istotne.

Zmierzam do tego, że jak już w coś tej bani się zakoduje, to bardzo ciężko to zmienić. W sumie to jest to chyba wręcz niemożliwe. A jednak!

Podczas lansowania w TV kawałka What Is Else There norweskiej grupy Royksopp (a to było już kilka lat temu) trafiłem na ciężki moment w mym krótkim życiu. I jak Boga kocham, uwielbiam zespół (sam nie wiem czy za jego pochodzenie, czy za muzykę którą robi ;-)) tak tej piosenki potem nienawidziłem, chociaż kochałem jej słuchać. Paradoks?

I pewnego dnia Ktoś mówi do mnie ‘Ej, znasz to, bo takie to fajne?’ [Ej=Michał:>]. Tak się jakoś przypadkiem stało, że stan podniecenia wywołany słowami:

It was me on that road
But you couldn`t see me
Too many lights out, but nowhere near here

udzielił się na nowo i mi.

W sumie nie wiem po co Wam o tym opowiadam, ale powiem Wam, że to całkiem fajna sprawa zmienić swoje negatywne wspomnienie, na to całkiem miłe ‘-).

A poniżej sprawca całego zamieszania:

Zostaw komentarz