Archiwum dlamaj, 2008

Foxboro Hot Tubs - Stop Drop and Roll

Panowie z zespołu Green Day przyzwyczaili już swoich fanów do tego, że nie raczą ich zbyt często nowym materiałem. Każą na niego czekać średnio 3-4 lata. Dlatego też informacja o ich nowym side-project’cie całkiem mnie ucieszyła. Pewnie niektórzy z Was pamiętają ich pierwszy tajny projekt wydany pod szyldem The Network – zresztą do tej pory zaprzeczają jakoby mieli z nimi coś wspólnego. Tym razem jednak dociekliwi internauci szybko znaleźli mnóstwo powiązań między FHT a Green Day i panu Armstrongowi nie pozostało nic innego jak wystosować oświadczenie do MTV, w którym przedstawia krótką historię FHT. Jedna z gazet nazwała nawet całą tą konspirę ‘Najgorzej trzymanym sekretem w historii muzyki rock’. Bo należy przypomnieć, że ekipa z Berkley wypierała się jakoby miała coś wspólnego z tym zespołem.

Ale teraz o samej płycie. Piosenki utrzymane są w stylistyce rock ‘n’ rolla lat 60. Dużo odwołań do The Who, Buddy Holly’ego, itd. Najmocniejsze punkty Stop Drop and Roll to bez wątpienia Mother Mary, The Pedestrian, Broadway czy Pieces of Truth.

Na krążku znalazło się 12 kawałków, chociaż tak naprawdę jest ich 13. Więc o co chodzi? Ano o to, że w ostatniej chwili nagrano Broadway i zastąpiono nim Highway 1.

Koniec gadania, ściągajcie:

Download rapidshare http://rapidshare.com/files/116729822/Stop_Drop_and_Roll.rar.html

Py.Sy.

Płyta będzie dostępna w sklepie fan.pl za jakieś 10 dni.

Komentarze

Praca

Michał idzie szukać pracy. Michał chce zacząć zarabiać pieniądz.
Oby Michała przyjęli, bo w przeciwnym razie stracą niezwykły skarb. Co nie?

Komentarze (2)

Pradziadzia

Pierwszy z lewej, górny rząd ;-)

Możnaby było jeszcze nad tym posiedzieć, bo jest kilka przebarwień, ale chyba na chwilę obecną nie mam pomysłu jak je usunąć.

Paparara ;-)

Komentarze

W sklepie

Wczoraj w sklepie monopolowym:
- Poproszę wino czerwone półsłodkie, tak do 20 złotych.
- Mhm, a jakie?
- Czerwone półsłodkie.
- Do jakiej kwoty?
- Do 20 złotych.

Czasem to jak w Monty Pythonie…

Komentarze (1)

Lublin-Lwów: miasta filmowe

Obejrzałem, oceniłem, więc się dzielę. Dziś tylko w telegraficznym skrócie.

Jakbyście przypadkiem nie zauważyli, to Lublin od jakiegoś czasu stara się budować swoją markę i powiem Wam, że całkiem fajnie mu to wychodzi. Nowa strona oficjalna, kampania billboardowa w Warszawie no i teraz ów film, który będzie prezentowany na festiwalu w Cannes.

Bez zbędnego wstępu przejdę do sedna. Głównym atutem filmu są bez wątpienia ujęcia, nasycenie kolorów. Jednak no nie mogę zrozumieć co mają oznaczać te debilne pozy aktorek/modelek. Druga sprawa, to hmm… dobór części zdjęć jakoś mnie nie przekonał, ja rozumiem, że w ciągu 10 minut ciężko jest upchnąć cały potencjał obu miast, ale jakoś tak bez pomysłu to trochę zrobione.

Ogólnie super duży plus za sam fakt, że film powstał, na przyszłość należałoby jednak bardziej przemyśleć samą koncepcję.

Po wnikliwej analizie, okazało się, że jedną z tym kobiet jest moja znajoma, więc hyhy, od dalszej krytyki się powstrzymam.

Komentarze

Czytanie ze zrozumieniem

Nieodpowiedni człowiek na nieodpowiednim miejscu:

Wysokość należnej gminie kwoty uzupełniającej oblicza się jako iloczyn 17% wskaźnika Gg i liczby mieszkańców gminy oraz ilorazu różnicy średniej gęstości zaludnienia w kraju i gęstości zaludnienia w gminie do średniej gęstości zaludnienia w kraju.

… i nie miej po czymś takim zrytego beretu.

Komentarze

Misz masz foto cz. II

Bo nie mam o czym pisać:

A gdyby ktoś jeszcze nie miał przyjemności /żeby nie było: klip od Agi/:

Komentarze (1)

Jazda

Całkiem lubię jeździć samochodem, prowadzić go. Moja męskość wtedy przybiera na wadze. Zwłaszcza w nocy, gdy ruch jest znikomy, na światłach miga tylko pomarańczowa żarówa. No wiadomo jak jest.

Tego co zdarzyło mi się dziś, można śmiało nazwać przejawem kretynizmu i brakiem koncentracji.
Otóż, radośnie odpalam kluczyk w stacyjce, wrzucam sprzęgło, bieg (o, tatko na wstecznym zostawił) i jedziem na stare miasto. W sumie już ze 2 tygodnie nie prowadziłem, ale dziś jakoś wyjątkowo coś mnie w tyłek uwiera. Jakieś takie toporne to moje Sekundo. Niby jedzie, a tak jakby nie chciał, jak lekko hamulec naciskam, to ten coś za szybko zwalnia. Jednym słowem coś tu śmierdzi (a padlinę usunąłem spod kół, więc o co c’mon?).

I gdyby nie moje omsknięcie się ręki i zahaczenie o coś BEZCZELNIE WYSTAJĄCEGO to pewnie nieświadomy niczego wykonał bym rundę i wrócił do domu pełen obaw nad moją sprawnością w kierowaniu pojazdu.

Cóż takiego odstawało koło skrzyni zmiany biegów?

Michał z zaciągniętym ręcznym hamulcem przejechał pół miasta. Powiem Wam, że jak już go zwolniłem to tak jakoś lepiej mi się jechało………

Komentarze (2)

Zamiana

Tak już jakoś mam, że do każdego ważniejszego wydarzenia z mojego życia całkiem bezpłatnie, w ramach promocji dorzucana jest jakaś piosenka, która już zawsze będzie mi się z nim kojarzyła. Poddawany jestem temu zabiegowi nieświadomie i bez mojej wyraźnej pisemnej zgody. Jednym słowem skandal.

A zatem z pobytem w Poznaniu w tamtym roku związany jest Jesse Malin i jego Prisoners Of Paradise, z wakacjami z 2006 Yann Tiersen, z wyjazdem do Czech Korova Milky Bar Myslovitz’a, a ze świętami Bożego Narodzenia z 2002 By The Way RHCP. Tą są akurat te pozytywne wspomnienia. Gorzej jest gdy podczas słuchania piosenki, którą de facto lubię przypominają mi się te niefajne rzeczy. I znowu wyliczanka: Depeche Mode – Precious z ’sory Michał, bezsensu to ciągnąć’, T.Love – Mów do mnie normalnie z… a zresztą to chyba nie istotne.

Zmierzam do tego, że jak już w coś tej bani się zakoduje, to bardzo ciężko to zmienić. W sumie to jest to chyba wręcz niemożliwe. A jednak!

Podczas lansowania w TV kawałka What Is Else There norweskiej grupy Royksopp (a to było już kilka lat temu) trafiłem na ciężki moment w mym krótkim życiu. I jak Boga kocham, uwielbiam zespół (sam nie wiem czy za jego pochodzenie, czy za muzykę którą robi ;-)) tak tej piosenki potem nienawidziłem, chociaż kochałem jej słuchać. Paradoks?

I pewnego dnia Ktoś mówi do mnie ‘Ej, znasz to, bo takie to fajne?’ [Ej=Michał:>]. Tak się jakoś przypadkiem stało, że stan podniecenia wywołany słowami:

It was me on that road
But you couldn`t see me
Too many lights out, but nowhere near here

udzielił się na nowo i mi.

W sumie nie wiem po co Wam o tym opowiadam, ale powiem Wam, że to całkiem fajna sprawa zmienić swoje negatywne wspomnienie, na to całkiem miłe ‘-).

A poniżej sprawca całego zamieszania:

Komentarze

Szef wszystkich szefów

Mam po prostu słabość do tego reżysera. Swoją przygodę z jego twórczością zacząłem chyba od filmu Tańcząc w ciemnościach z genialną kreacją Bjork. Potem na ekran kolejno poszły Przełamując fale, Europa, Dogville, Manderlay i czekający jeszcze na swoją kolej Element zbrodni i poszukiwane Królestwo.
Robi on filmy bardzo ciężkie w odbiorze. Dobro miesza się ze złem, a zło z dobrem. Ludzka moralność i przyzwoitość wystawiana jest w nich na ciężkie próby i w zasadzie niejednokrotnie tych prób nie przechodzi. Historie opowiedziane w jego obrazach wzbudzają w widzach często oburzenie. Twierdzą oni, że są przejaskrawione, nijak mające się do rzeczywistości. Otóż nie! W moim odczuciu oddają one w sposób wręcz idealny złożoność i niejednoznaczność ludzkich zachowań, ludzkiej psychiki.
W roku 2006 ten duński reżyser zrobił małego psikusa fanom i antyfanom realizując komedię pt. Szef wszystkich szefów. Nie powiem Wam czy jest fajna czy nie, bo dopiero przymierzam się do jej obejrzenia. Zresztą, zachęcam i Was do bliższego przyjrzenia się jego filmom, w którym odnaleźć można elementy romansu, horroru, dramatu czy komedii.

A, a tak w ogóle to opowiadałem o Larsie von Tierze ;-)

Szef wszystkich szefów:
http://rapidshare.com/files/34107106/hls-boia.part1.rar
http://rapidshare.com/files/34107088/hls-boia.part2.rar
http://rapidshare.com/files/34107180/hls-boia.part3.rar
http://rapidshare.com/files/34107082/hls-boia.part4.rar
http://rapidshare.com/files/34107100/hls-boia.part5.rar
http://rapidshare.com/files/34107104/hls-boia.part6.rar
http://rapidshare.com/files/34107146/hls-boia.part7.rar

Komentarze (1)

« Poprzednie wpisy