Nerwus
I dochodzę powoli do takiego momentu, że zaczynam uczyć się panować nad tym całym bałaganem. Hm… panować to może złe słowo… ‘omijać’ jest chyba bardziej na miejscu.
Siedziałem, stałem, leżałem i zastanawiałem się co jest nie tak, co tak na prawdę kuje mnie w ten tyłek i po bardzo głębokiej analizie (wykresy, doświadczenia, itd.) w końcu wiem! To powtarzalność sytuacji, gestów, powiedzonek, wszelkiego rodzaju zachowań jest dla mnie nie do zniesienia i jest przyczyną mojego całego ‘nieszczęścia’.
Jeżeli nie wiecie o co chodzi to hm… to tak jak z kawałem, który za drugim razem już nie śmieszy, za trzecim jest żenujący, a za czwartym to zabić byście chcieli tego co go opowiada.
Jest taki film Equilibrium, opowiadający o społeczeństwie przyszłości, w którym każdy z obywateli Librii musi zażywać lek o nazwie Prozium. Ów specyfik pozbawia ludzi wszelkich uczuć. To chyba skrajny racjonalizm, hm? W każdym razie, zastanawiałem się jak to tak na prawdę jest z tymi uczuciami, wrażliwością, empatią, altruizmem, itd. Czy da się żyć bez nich, czy one pomagają w życiu czy wręcz przeciwnie. A gdyby tak można było zrobić taką wishlist tego co ma cię kręcić, podniecać. Wszystko spoza niej było by ignorowane przez Twój umysł, obojętne.
Ale póki co tak nie jest, więc sam nie wiem skąd u mnie takie pieprzenie
Dzisiejszym motywem muzycznym miała być piosenka U2 – Stuck in a Moment, a jest chyba ona zbyt oczywista, więc będzie dziś odwrotnie niż zwykle:
U2 – Sweetest Thing
… ale żeby tradycji stało się zadość: