Jazda

Całkiem lubię jeździć samochodem, prowadzić go. Moja męskość wtedy przybiera na wadze. Zwłaszcza w nocy, gdy ruch jest znikomy, na światłach miga tylko pomarańczowa żarówa. No wiadomo jak jest.

Tego co zdarzyło mi się dziś, można śmiało nazwać przejawem kretynizmu i brakiem koncentracji.
Otóż, radośnie odpalam kluczyk w stacyjce, wrzucam sprzęgło, bieg (o, tatko na wstecznym zostawił) i jedziem na stare miasto. W sumie już ze 2 tygodnie nie prowadziłem, ale dziś jakoś wyjątkowo coś mnie w tyłek uwiera. Jakieś takie toporne to moje Sekundo. Niby jedzie, a tak jakby nie chciał, jak lekko hamulec naciskam, to ten coś za szybko zwalnia. Jednym słowem coś tu śmierdzi (a padlinę usunąłem spod kół, więc o co c’mon?).

I gdyby nie moje omsknięcie się ręki i zahaczenie o coś BEZCZELNIE WYSTAJĄCEGO to pewnie nieświadomy niczego wykonał bym rundę i wrócił do domu pełen obaw nad moją sprawnością w kierowaniu pojazdu.

Cóż takiego odstawało koło skrzyni zmiany biegów?

Michał z zaciągniętym ręcznym hamulcem przejechał pół miasta. Powiem Wam, że jak już go zwolniłem to tak jakoś lepiej mi się jechało………

Komentarze

Zamiana

Tak już jakoś mam, że do każdego ważniejszego wydarzenia z mojego życia całkiem bezpłatnie, w ramach promocji dorzucana jest jakaś piosenka, która już zawsze będzie mi się z nim kojarzyła. Poddawany jestem temu zabiegowi nieświadomie i bez mojej wyraźnej pisemnej zgody. Jednym słowem skandal.

A zatem z pobytem w Poznaniu w tamtym roku związany jest Jesse Malin i jego Prisoners Of Paradise, z wakacjami z 2006 Yann Tiersen, z wyjazdem do Czech Korova Milky Bar Myslovitz’a, a ze świętami Bożego Narodzenia z 2002 By The Way RHCP. Tą są akurat te pozytywne wspomnienia. Gorzej jest gdy podczas słuchania piosenki, którą de facto lubię przypominają mi się te niefajne rzeczy. I znowu wyliczanka: Depeche Mode – Precious z ’sory Michał, bezsensu to ciągnąć’, T.Love – Mów do mnie normalnie z… a zresztą to chyba nie istotne.

Zmierzam do tego, że jak już w coś tej bani się zakoduje, to bardzo ciężko to zmienić. W sumie to jest to chyba wręcz niemożliwe. A jednak!

Podczas lansowania w TV kawałka What Is Else There norweskiej grupy Royksopp (a to było już kilka lat temu) trafiłem na ciężki moment w mym krótkim życiu. I jak Boga kocham, uwielbiam zespół (sam nie wiem czy za jego pochodzenie, czy za muzykę którą robi ;-)) tak tej piosenki potem nienawidziłem, chociaż kochałem jej słuchać. Paradoks?

I pewnego dnia Ktoś mówi do mnie ‘Ej, znasz to, bo takie to fajne?’ [Ej=Michał:>]. Tak się jakoś przypadkiem stało, że stan podniecenia wywołany słowami:

It was me on that road
But you couldn`t see me
Too many lights out, but nowhere near here

udzielił się na nowo i mi.

W sumie nie wiem po co Wam o tym opowiadam, ale powiem Wam, że to całkiem fajna sprawa zmienić swoje negatywne wspomnienie, na to całkiem miłe ‘-).

A poniżej sprawca całego zamieszania:

Komentarze

Szef wszystkich szefów

Mam po prostu słabość do tego reżysera. Swoją przygodę z jego twórczością zacząłem chyba od filmu Tańcząc w ciemnościach z genialną kreacją Bjork. Potem na ekran kolejno poszły Przełamując fale, Europa, Dogville, Manderlay i czekający jeszcze na swoją kolej Element zbrodni i poszukiwane Królestwo.
Robi on filmy bardzo ciężkie w odbiorze. Dobro miesza się ze złem, a zło z dobrem. Ludzka moralność i przyzwoitość wystawiana jest w nich na ciężkie próby i w zasadzie niejednokrotnie tych prób nie przechodzi. Historie opowiedziane w jego obrazach wzbudzają w widzach często oburzenie. Twierdzą oni, że są przejaskrawione, nijak mające się do rzeczywistości. Otóż nie! W moim odczuciu oddają one w sposób wręcz idealny złożoność i niejednoznaczność ludzkich zachowań, ludzkiej psychiki.
W roku 2006 ten duński reżyser zrobił małego psikusa fanom i antyfanom realizując komedię pt. Szef wszystkich szefów. Nie powiem Wam czy jest fajna czy nie, bo dopiero przymierzam się do jej obejrzenia. Zresztą, zachęcam i Was do bliższego przyjrzenia się jego filmom, w którym odnaleźć można elementy romansu, horroru, dramatu czy komedii.

A, a tak w ogóle to opowiadałem o Larsie von Tierze ;-)

Szef wszystkich szefów:
http://rapidshare.com/files/34107106/hls-boia.part1.rar
http://rapidshare.com/files/34107088/hls-boia.part2.rar
http://rapidshare.com/files/34107180/hls-boia.part3.rar
http://rapidshare.com/files/34107082/hls-boia.part4.rar
http://rapidshare.com/files/34107100/hls-boia.part5.rar
http://rapidshare.com/files/34107104/hls-boia.part6.rar
http://rapidshare.com/files/34107146/hls-boia.part7.rar

Komentarze (1)

Nie wiem

W zasadzie to ciężko mi sklecić jakieś konkretne zdania. Ot, dostałem się na Erasmusa i szczerze mówiąc nie czuję z tego powodu radości, której powinno się oczekiwać. Fakt, że coś co jest bardziej cenniejsze niż wyjazd za granicę, zostanie przerwane nie napawa mnie specjalnym optymizmem, a wręcz lękiem. I nie jest to lęk przed czymś nowym, bo to akurat kręci mnie niesamowicie. To coś zupełnie innego…

To był krótki komunikat, a na dole fonia i wizja w jednym, czyli jak to mówią na ulicy – teledysk:

Incubus – Nice To Know You

Komentarze (1)

Tak na czasie

Hurt - Lecę Ponad Chmurami

Komentarze

Foto miszmasz

Komentarze

Trzech Michałów

Miałem dziś pomysł na co najmniej dwa wpisy totalnie różne tematycznie od siebie więc połączenie ich ze sobą mijałoby się z celem. Wybrałem więc jeden traktujący o MNIE :D. W zasadzie każdy jest o mnie, ale do tego konkretnego skłoniła mnie wczorajsza (właściwie dzisiejsza) rozmowa ze Szkodnikiem. Zanim przybił gwoździa podzielił się ze mną kilkoma uwagami odnośnie mojej osoby i tego bloga.

A więc, Szkodnik stwierdził, że nie może mnie rozgryźć, bo są we mnie aż 3 (!!!) różne osoby. Przyznam się, że dwóch nie pamiętam, może dlatego, że były dosyć lajtowe. Jedna natomiast była zaskakująca i nie powiem, nie powiem, pojechała mi po całości ;-). Otóż, podobno brak we mnie spontaniczności. Ciężko z tym chyba dyskutować, no bo przecież nie będę przekonywał nikogo, że jestem (lub nie) chodzącym spontanem. Ocena należy do innych. No bo co to jest tak naprawdę spontaniczność? Jak ją mierzyć? No i czy spontaniczność tak naprawdę zależy tylko od osoby od której się jej oczekuje? Szczerze? Nie sadzę :)

Neil Innes - Spontaneous

Komentarze

Ławka

Świat z perspektywy ławki jest hmm.. ciekawszy. Siedząc sobie na tym drewnianym wynalazku dochodzę do wniosku, że ogólnie jest całkiem fajnie ;-) Wiadomo, ważne z kim siedzisz jeśli w ogóle z kimś. Ze Szkodnikiem siedziało się nad wyraz miło, tyle że krótko. No ale warunki atmosferyczne jakoś mało sprzyjające. Zimno jednym słowem było mi. A przecież kobieta przytulać mnie nie będzie z powodu mojego ochłodzenia organizmu. Ja płeć przeciwną owszem. Czuje się wtedy taki ach męski. Zresztą, Szkodnik nigdy nie wpadłby na pomysł, żeby swoją rękę na moim ciele zapętlić.

Ale wracając do tematu. Warto sobie tak czasem przysiąść, przykucnąć, przycupnąć na ławce i porozglądać się dookoła i sobie porozkminiać. Nie jakoś specjalnie intensywnie, ot tak, z doskoku. Czasem można dojść do ciekawych wniosków (nie, nie mam tu namyśli zastanawiania się czy w budynku obok leżą trupy), które sprawiają, że jakoś tak optymistycznej patrzysz w niedaleką przyszłość. Nie warto jednak siedzieć po cichu, w ciszy, bez dźwięku. Więc albo słuchasz muzyki ze swojej przenośnej szafy grającej, albo głosu innego człowieka tak jak ja dziś.

No i tyle ode mnie.

Komentarze (2)

Małe szaleństwa dnia wczorajszego

Dnia wczorajszego, po podniesieniu tyłka w okolicach godziny 11 pełen optymizmu i chęci do robienia rzeczy różnych postanowiłem zainwestować w markę Ptaszyński i wydałem na ten cel prawie 50 zyli. A co?!
Po długich i żmudnych konsultacjach z Banachem na temat wyboru domeny internetowej, która by w sposób pośrednio lub bezpośredni określała mnie jako osobę ciepłą, otwartą, kreatywną (nie rozumiem czemu pojawiła się propozycja chuj.com) SAM doszedłem do wniosku, że najlepszą z najlepszych będzie pixelvirgin.com Sposobów na wyjaśnienie tej nazwy jest wiele. Nie będę się nad tym rozwodził, bo i po co?
Czemu to robię? Bo i w końcu należy się jakoś określić. Skoro mieszanie warstw, dodawanie filtrów, itd. sprawia, że dostaję czegoś na kształt orgazmu, to chyba tą drogą należałoby pójść. A więc idę.

I jeszcze jedno. Kochani, ja… ja naprawdę potrafię przewidywać przyszłość. Pisząc to mam łzy w oczach, bo tak się podnieciłem. Już wyjaśniam. Otóż wczoraj śniło mi się, że w w Lublinie odbywały się wybory Miss World i prowadził się abp. Życiński. Siedząc sobie teraz przed moim kochanym komputerem i rzeźbiąc tego posta patrzę w tv i co widzę?! Życiński kazanie mówi! Przypadek? Nie sądzę.

Slipknot - Vermillion pt 2

I pstryk z dnia wczorajszego

Komentarze

Wnikanie, przenikanie, zaufanie

Jest pewna kategoria osób, która z niewyjaśnionych dotąd powodów (nikt dokładnie nie wie jakich, chociaż badania nad nimi zapoczątkowali już w latach 50 holenderscy Żydzi z Amsterdamu) żyją życiem innych ludzi. Czym się charakteryzują tacy osobnicy i czemu to robią? Postaram się na to pytanie odpowiedzieć w dzisiejszym magazynie interwencyjnym ‘Afera – nie taka znowu fafarafa (fafirafa/fifarafa jak niektórzy wolą)’.

Zenon, lat 27, ciągle studiuje.
Wschodni kraniec Polski. Mała mieścina, z którą jedyną formą połączenia jest droga przez prawie tajgę prawie syberyjską. Dwa dni marszu.
Dochodzę do centralnej części miasta. Dwa kasyna, Hilton, multiplex i kawiarnia sieci Starbucks sprawiają, że bardzo ciężko jest mi określić czy znajdujemy się w centrum czy też na obrzeżach. Gdzieś w okolicach fontanny widzę młodego mężczyznę stojącego z grupką znajomych. Nie odzywa się, nie uczestniczy w rozmowie, a jedynie obserwuje. Swoimi świńskimi oczkami przygląda się wszystkim, łapczywie chwyta każde słowo, wkrótce zrobi z niego użytek.
Podchodzę bliżej. Przedstawiam się.
- Czemu to robisz?
- Tzn. Co?
- No czemu wnikasz w sprawy zasadniczo nieswoje?
- Ja tylko staram się doradzać, rozwiązywać cudze problemy.
- Nie do końca tak jest, przynajmniej skutek jaki powoduje to twoje wnikanie sprawia, że ludzie kłócą się miedzy sobą.
- Jak to?
- A tak to. Wnikasz w cudze sprawy, drążysz temat, nie potrafisz przestać. Mało tego, twoja ‘matko-teresowość’ czyli chęć dzielenia się wszystkim co masz (w tym wypadku wiedzą na czyjś temat) odnosi skutek odwrotnie proporcjonalny do tego jakiego oczekiwała oryginalna Matka Teresa pomagając innym. Mówiąc prościej. Mając jakąś informację nie potrafisz milczeć.
- Ja to robię z sympatii do tych ludzi.
- Ja rozumiem. Skoro jednak lubisz ich, to uszanuj ich prośby o nie wnikanie w ich osobiste problemy. Robisz to zbyt natarczywie i nie rozumiesz gdy ktoś nie chce ulec twoim naciskom.
- Nie potrafię przestać.
- Jeśli można zaproponować to… poszukaj sobie kobiety, wtedy problemy same cię znajdą.

I jeszcze trochę o zaufaniu.
Zaufanie to fantastyczna sprawa. Wiadomo. Jednak co zrobić jeśli druga osoba wystawia je na ciężkie próby. Czy jeśli ja zaczynam wątpić w nią/jego to jest to oznaką mojej porażki (no bo skoro kogoś kochasz to mu ufasz, jeśli zaufania brak to.. ‘halo, halo czy widział ktoś na sali miłość?’) czy też ta Mariola, Zuzanna, Franek Edek powinni bardziej starać się aby nie wątpić? Ciężka sprawa, jakieś propozycje?

T.Love - Dzień

Oasis - She’s Electric /dzwonek do pewnej Pani/

Komentarze

« Poprzednie wpisy